Regaty, czy to wiosenne czy jesienne w Charzykowach, zazwyczaj wiążą się ze specyficznymi warunkami. Mieszanka na otwarciu tego sezonu zawierała między innymi silne wiatry i przymrozek – bywało gorzej. Korsarze z zatroskanymi twarzami spoglądali w niebo i w telefony. Prognoza nie odpuszczała.

Przyjechaliśmy w piątkowy wieczór, przywitani przez Korsarzy już zajmujących plac. Szybkie rozpakowanie łajby i regeneracja przed jutrzejszą walką.

Rano warunki wydawały się nie takie straszne. Jednak prognoza jasno mówiła 4 bft, do 7 w porywach. Na odprawie zapadły decyzje, część załóg zdecydowała się nie wypływać. My tymczasem zajęliśmy się parzeniem herbaty i zbieraniem sił przed zejściem na wodę. Po zwodowaniu Korsarza, pomknęliśmy na linię startu. Nie dało się nie zauważyć wyraźnych odkrętek wiatru.

Na wodzie trzymaliśmy zaszczytną tylną straż. W normalnych warunkach oznaczałoby to że wszystko dobrze widzieliśmy, jednak tu było nieco inaczej. Przez większość czasu zajmowaliśmy się nierówną halsówką i stawianiem żaglówki. Całe szczęście trasa wymagała ponownego opłynięcia drugiej boi, więc nie byliśmy samotni. W drugim i ostatnim tego dnia biegu, cierpliwie czekaliśmy aż odpłynie komisja, żeby ją odprowadzić. Niestety nie zdążyliśmy wpłynąć na linię mety. Dzień zakończyliśmy na 5 miejscu.

Po spłynięciu ratowała nas ciepła grochówka i gorące wsparcie Korsarzy lądowych. Chwila na zagrzanie się i przyszedł czas na zebranie floty, po którym z oddali czuć było grillowane kiełbaski,  a salka szybko zmieniła się w pole do kolejnej rywalizacji, tym razem w ruch poszły rakietki do ping ponga. Nie można też nie wspomnieć o gitarze umilającej wieczór.

Drugiego dnia mniej więcej wiadomo było co się święci, a jednak wiatr okazał się nieco słabszy niż poprzedniego dnia, co zaowocowało większą ilością Korsarzy. Tym razem faktycznie mogliśmy obserwować wszystko z dogodnego miejsca. Nie obyło się bez wywrotek, ludzi za burtą i niestety stłuczki, za co przepraszamy. Rywalizacja tego dnia skutecznie utrzymywała odpowiednią temperaturę ciała. Załodze POL50 było tak gorąco,że chwilę przed końcem biegu załogant zdecydował się na kąpiel, nie zważając na sternika, który wkrótce do niego dołączył. My natomiast utrzymaliśmy 5 pozycję.

Gratulacje dla medalistów (wioślarzy), odpowiednio: POL46, POL50, POL7. No i osobisty podziw dla załogi POL50 za największą liczbę wywrotek. Doliczyliśmy się 7.

Pozdrawia załoga Mabarety, POL 57.

korsar.pl © 2026. All rights reserved.