Nowy Duninów 2026 – Korsarze na Wiśle, czyli Furia spada z piedestału… żeby chwilę później na niego wrócić
VII Wisła SailingDays | Klub Żeglarski HALS
Klasa Korsarz – Puchar Polski Korsarzy
W dniach 22–23 sierpnia 2026 roku Korsarze zawitali do Nowego Duninowa, gdzie w swojej klasie wystartowali w ramach VII Wisła SailingDays – regat organizowanych przez Klub Żeglarski HALS, zaliczanych do Pucharu Polski Jachtów Kabinowych. Korsarze równolegle rozegrali swoją rywalizację w ramach Pucharu Polski Korsarzy. I trzeba przyznać, że Wisła przygotowała dla nas weekend z gatunku tych, które długo pozostają w pamięci.
Sobota – wiatr, ściganie i… żadnych kąpieli!
Sobotni poranek rozpoczął się od mocnego akcentu. Wiatr momentami dochodził aż do 9 Bft, więc zejście na wodę trzeba było trochę odłożyć. Namioty zaczęły żyć własnym życiem, a żeglarze z coraz większym zainteresowaniem spoglądali na prognozy. W końcu wiatr odpuścił na tyle, że można było rozpocząć ściganie. Na wodzie w podstawie było około 4–5 Bft, a szkwały potrafiły jeszcze nieźle zamieszać. Tego dnia rozegrano aż 6 wyścigów.
I najważniejsze: w sobotę nikt nie zaliczył kąpieli!







Po sześciu wyścigach prowadziła Furia – POL 46, drugie miejsce zajmował POL 77, a na trzecim miejscu znajdował się POL 82.
Czyli po sobocie wszystko wyglądało jeszcze dość przewidywalnie… I wtedy nadeszła niedziela.
Niedziela – dzień, w którym Wisła postanowiła wejść do gry
Drugiego dnia warunki były zdecydowanie bardziej stabilne. Wiatr w podstawie był nawet nieco mocniejszy, ale szkwały były mniejsze. I właśnie wtedy zaczęła się prawdziwa korsarska opera mydlana. Tym razem były już wywrotki, kąpiele i spotkania bliskiego stopnia. Kilka korsarskich masztów spotkało się z mułem na dnie Wisły. Na szczęście maszty wyszły z tych spotkań w jednym kawałku. Gorzej z wimpelkami – kilka korsarskich proporców pozostało w wiślanym mule na zawsze, stając się pierwszymi oficjalnymi korsarskimi artefaktami Nowego Duninowa.
Jednym z bohaterów niedzielnych wydarzeń była załoga POL 77. W pewnym momencie doszło do bardzo bliskiego spotkania z Omegą. Spotkanie zakończyło się nie tylko wywrotką, ale również uszkodzeniem kadłuba.




I tutaj należy oddać załodze ogromny szacunek – mimo przygody i uszkodzeń nie poddali się i walczyli dalej. A efekt?
Drugie miejsce w całych regatach!
Czyli oficjalnie: kadłub uszkodzony, ego nie.
Furia – czyli jak stracić pierwsze miejsce i odzyskać je jeszcze tego samego dnia
Największe emocje zafundowała jednak Furia – POL 46. Wyobraźcie sobie, że nasza dominująca dotąd załoga… w jednym z wyścigów zajęła 8 miejsce! Ósme. Ostatnie.
Takie rzeczy w świecie Korsarzy nie zdarzają się często, więc konkurencja przez chwilę mogła zacząć snuć nieśmiałe marzenia. Ósme miejsce nie wzięło się jednak znikąd. Wszystko zaczęło się od bliskiego spotkania z Roninem – POL 50. Ronin, najwyraźniej poczuwając się do odpowiedzialności za sytuację, wykonał dwa eleganckie kółeczka przepraszające…
…po czym tyle ich widziano.
Furia natomiast po całej przygodzie zaliczyła kąpiel w Wiśle, a następnie spokojnie popłynęła po swoje ósme miejsce. I kiedy konkurencja zaczęła już myśleć: „Może jednak da się z nimi wygrać?” Furia zrobiła coś absolutnie bezczelnego… Wróciła na wodę, cała na biało-czerwono, i ponownie objęła prowadzenie w klasyfikacji całych regat.
Czyli klasyczny scenariusz:
Furia – 1. miejsce → kąpiel → 8. miejsce → chwila grozy → Furia znowu 1. miejsce. Można powiedzieć, że była to bardzo wyrafinowana metoda sprawdzania, czy konkurencja jeszcze wierzy w swoje możliwości.
Konkurencja zaczyna kombinować…
I tutaj pojawił się pewien problem. Skoro nawet kąpiel, wywrotka i ostatnie miejsce w wyścigu nie wystarczyły, żeby zrzucić Furię z pierwszego miejsca… to trzeba chyba zacząć myśleć bardziej strategicznie. Inne załogi zaczęły więc intensywnie analizować sytuację i zastanawiać się: Co można zrobić w przyszłości, żeby Furia nie wygrywała każdych regat? Pomysły już podobno są. I co najgorsze… Niewiele mają wspólnego z treningami. Nie będziemy ich tutaj publikować. Na wszelki wypadek.
Ostatecznie podium
Po rozegraniu pełnych 10 wyścigów:
- POL 46 Furia – Robert Kłakulak/Piotr Kamiński
- POL 77 Haribo – Rafał Seroczyński/Anna Baran
- POL 7 Louve – Kamil Bukowski / Karol Kurantowicz

Na 4. miejscu zakończyła regaty załoga POL 82 Latająca Ryba – Marcin Wieremiejczuk/Anna Sawicka. Czyli POL 82 po sobotnim trzecim miejscu musiała w niedzielę oddać podium, mimo że jeszcze po pierwszym dniu wszystko wyglądało bardzo obiecująco.
Pozostałe wyniki:
5. POL 50 Ronin – Marcin Miotk/Marcin Klocyk
6. POL 39 Nowa Nadzieja – Andrzej Suszek/Danuta Skomerska-Suszek
7. POL 83 Vento – Paweł Cichecki/Borys Cichecki
8. POL 26 Infinity – Adam Hajduczenia/Ryszard Grzesiak
Nowy Duninów – regaty, które miały wszystko
Ten weekend miał naprawdę wszystko, czego można oczekiwać od korsarskich regat:
- wiatr dochodzący do 9 Bft,
- sześć wyścigów w sobotę i cztery w niedzielę,
- wywrotki i kąpiele,
- spotkania korsarskich masztów z wiślanym mułem,
- korsarskie wimpelki pozostawione na dnie Wisły,
- spotkanie POL 77 z Omegą zakończone wywrotką i uszkodzeniem kadłuba,
- dwa kółeczka przepraszające Ronina,
- kąpiel Furii,
- ostatnie miejsce Furii w jednym z wyścigów,
- wielki powrót Furii na prowadzenie,
- POL 77 na drugim miejscu mimo poważnej przygody
…i przede wszystkim 10 wyścigów pełnych emocji.
A na koniec jeszcze jedna refleksja:
Jeżeli nawet wywrotka, kąpiel i ósme miejsce nie są w stanie pozbawić Furii zwycięstwa, to może rzeczywiście najwyższy czas pomyśleć o jakimś nowym sposobie na pokonanie POL 46. Tylko cicho… Furia może przeczytać.
Dziękujemy Klubowi Żeglarskiemu HALS za organizację regat i możliwość wspólnego ścigania się podczas VII Wisła SailingDays.
Korsarze! Do następnych regat – i uważajcie na Omegi, muł oraz… Furię.
O tym wszystkim zawiadamia załoga POL 82

