Aktualne zdjęcia

2015_galeria-lewa 1
2015_galeria-lewa 10
2015_galeria-lewa 11
2015_galeria-lewa 12
2015_galeria-lewa 13
2015_galeria-lewa 14
2015_galeria-lewa 15
2015_galeria-lewa 2
2015_galeria-lewa 3
2015_galeria-lewa 4
2015_galeria-lewa 5
2015_galeria-lewa 6
2015_galeria-lewa 7
2015_galeria-lewa 8
2015_galeria-lewa 9
galeria lewa
galeria lewa1
galeria lewa10
galeria lewa11
galeria lewa12
galeria lewa13
galeria lewa14
galeria lewa15
galeria lewa2
galeria lewa3
galeria lewa4
galeria lewa5
galeria lewa6
galeria lewa7
galeria lewa8
galeria lewa9

Kalendarz wydarzeń

sierpień 2017
P W Ś C Pt S N
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3

Partnerzy

 

 

    

   

  

  

 

II Regaty o Szablę Starosty Radomskiego - sprawozdanie

Początek był radosny… I nawet nie trzeba zaczynać od „dawno, dawno temu…”

II Regaty o Szablę Starosty Radomskiego już za nami. Złośliwy (a może i nie) los sprawił, że urbi et orbi jako też wszem i wobec opowiedzieć o nich musi organizator. Zatem, nie będzie o tym, jak się spało (lub też NIE spało), jadło (nie widziałem, żeby ktoś NIE jadł) i pływało (niektórzy nie pływali… zbyt długo). Będzie o wspaniałych ludziach, dzięki którym dla co najmniej dwóch korsarzy to najpiękniejszy weekend w roku…

O Eli, której zawdzięczamy nie tylko kaszaneczki, smażoną cebulkę i inne delicje gastryczne, ale i kilka paczek fajek, codzienny patrol pieszy (bez nart…) i mnóstwo uśmiechu (o tym, że bez niej spalibyśmy w lesie, w ogóle nie wspominam)…

O Kasi, która pojawiła się tak szybko jak deszcz w sobotę, ale znacznie dłużej została, bo zaiste bigosik był super…

O Mai, która zgodziła się ogarnąć organizacyjnie nawodne harce fanów endomondo i piwa Kasztelan, sprawnie i skrupulatnie startując, restartując, przesuwając i wydłużając…

O Rysiaczku, który skuszony Jerzykowym namówieniem wybrał się w nieznane tereny podprzytyckie testując odporność swojego riba na ekstremalne obciążenie urokiem (i mówię tu o Emilce, dzielnie dokumentującej wszelkie zmagania na- i pod-wodne, a nie o tym zabójczo przystojnym ratowniku, który zanim jeszcze przybił mi piątkę zapytał czy Kasia Kardasz coś sobie w tym roku urwie…) O Grzesiu, któremu od lat żeglarstwo w Radomiu i okolicach leży na sercu tak mocno, że zawsze można liczyć na jego pomoc…

O Bomblu…. tfu… Robercie, który poproszony o pomoc we wrzucaniu do wody ciężkich przedmiotów dzięki którym lekkie przedmioty na wodzie nie odpływają zakochał się w korsarzach (łódkach znaczy) i od dzisiaj szuka sobie sternika… albo łódki…

 
 

No i wreszcie o nas… tych, którzy wybrali się na regionalne regaty z niskim współczynnikiem, żeby móc cieszyć się nie tylko rywalizacją, ale i tej rywalizacji wyraźną granicą. Bo przecież o ile na wodzie nikt nogi nie odstawiał, nie pękał na robocie, nie dawał ciała (no… może poza Olą… dała głowę.. pod topór/bom – niepotrzebne skreślić)… o tyle już na brzegu rzucała się w oczy wzajemna, bezwzględna sympatia. I to właśnie to, a nie stało-zmienno-wciąż zmienne warunki wiatrowe, tasujące klasyfikację po każdym biegu (oprócz Jerzego, on się nie tasuje, chociaż jak się wywalił to nie wygrał) stanowi o poziomie zadowolenia… mam nadzieję, że i uczestników.

No i jeszcze intensywność dźwięków szantowych, których oczywiście zabraknąć nie mogło, choć tegoroczna edycja DRDZG (Darcia Ryja Do Zdarcia Gardła) odbyła się w zacnym towarzystwie zaproszonych gości (kliper ich mać…).

Podsumowując: ciężko jest ścigać się w regatach, jeszcze trudniej je zrobić, a już zrobić tak, żeby się chciało następnych – to w ogóle nie do ogarnięcia temat. Ale zrobimy…. Za nic nie odpuszczę widoku Tymka i Janusza tańczących breakdance!!!